Zobacz stronę Gminy SawinZobacz stronę Gminy Sawin

 

Aktualności

Pix Programming Challenge to międzynarodowy konkurs programistyczny dla dzieci i młodzieży. Uczestnicy konkursu muszą rozwiązać zadania z zakresu programowania. Zadania dostosowane są do różnych grup wiekowych. Dla najmłodszych są to zadania z zakresu programowania blokowego, a dla starszych uczestników konkursu – zadania z zakresu programowania tekstowego w języku Python. Nasi uczniowie: Maksymilian Kryszczuk, Szymon Sitarczuk oraz Mateusz Tywoniu przeszli eliminacje i zakwalifikowali się do półfinałów. Gratulujemy i dziękujemy za reprezentowanie naszej szkoły.

p. Magdalena Mroczek


5 grudnia uczniowie klas czwartej i piątej, wraz z wychowawczyniami, wybrali się na mikołajkowa wycieczkę. Pierwszym punktem programu był seans filmowy. Animowana bajka pod tytułem „O!Yeti!” był jednocześnie zabawna i wzruszająca. Opowiadała fantastyczną historię przyjaźni trójki dzieci z himalajskim stworem. Film nie tylko bawił, ale też uczył, poruszał bowiem problem negatywnego wpływu działalności człowieka na przyrodę. Po zakończeniu seansu, pełni wrażeń, udaliśmy się na posiłek w restauracji McDonald’s. Humory i apetyt dopisywały wszystkim uczestnikom wyjazdu. Dodatkowa atrakcją okazały się mikołajkowe upominki-niespodzianki przygotowane przez pracowników kina „Zorza”.




7 grudnia 2019r. nasi turyści uczestniczyli w XXXIV Rajdzie „Mikołajkowym”, który został zorganizowany przez Oddział PTTK w Chełmie przy współudziale Urzędu Miasta Chełm i Szkoły Podstawowej w Rudzie Hucie. Wzięło w nim udział około 110 turystów z Chełma, Sawina, Okszowa, Pawłowa, Strachosławia i Czułczyc.  Rajd rozpoczął się przy żołnierskiej kapliczce w Podgrabowej gdzie Hubert Wiciński ubrany w stylizowany mundur wojskowy z okresu międzywojennego przedstawił historię związaną z formowaniem się w rejonie Sawina 3 Brygady 1 Korpusu Pancernego. Wszyscy uczestnicy rajdu otrzymali mikołajkowe czapki  i wędrowali w nich  przez Las Holendernia do Iłowy. Odwiedzili również  Hniszów, by zobaczyć owiany legendami  pomnikowy dąb „Bolko”, który jest największym drzewem Lubelszczyzny i jednym z największych drzew w Polsce. Zakończenie rajdu odbyło się w Rudzie Hucie. Było ognisko i pieczenie kiełbasek. Długo wyczekiwanym punktem programu była  wizyta Mikołaja, który wszystkim uczestnikom wręczył  paczki. Turyści otrzymali też okolicznościowe znaczki rajdowe oraz potwierdzenia zdobycia kolejnych punktów na odznaki. Drużyny natomiast dostały pamiątkowe  dyplomy za udział w rajdzie.

p. Sławomir Korpysz
















Dnia 6 grudnia 2019r. naszą szkołę odwiedził Mikołaj. Uczniowie klasy 0,I, II i IV powitali Mikołaja śpiewem piosenek i recytacją wierszy. Od miłego gościa otrzymali piękne prezenty.
Dzieci podziękowały Mikołajowi za upominki i zaprosiły Go za rok!
Krajewska Danuta






 

W szkole można stworzyć dużo ciekawych sytuacji i wykorzystać je do pisania twórczych tekstów. Jedną z nich była wizyta w pierwszej klasie, w której dzieci samodzielnie wykonały jesienną dekorację. Na stoliku wyrósł las wykonany z papierowych rolek i bibuły w typowo jesiennych barwach: żółtej, pomarańczowej i czerwonej, ułożone zostały kasztanowe pagórki, a zaschnięte liście i owoce jarzębiny powodowały, że nastrój był wyjątkowo radosny. W takiej scenerii dzieci umieściły stworzonka  wykonane z jesiennych warzyw: ziemniaków, buraków, marchewki i cebuli. Po uruchomieniu wyobraźni dokonały się rzeczy niemożliwe…

       Warzywa przeobraziły się we władców, rycerzy, walczące ze sobą państwa. Jedni uczniowie spojrzeli na tę dekorację całościowo, inni wykorzystali tylko fragmenty. Najważniejsze było to, że dzieci świetnie bawiły się pisząc swoje teksty. Oczywiście nie zabrakło odniesień do świata rzeczywistego, bardzo bliskiego dzieciom.


Warzywna wojna

Dawno, dawno temu żyły Ziemniaki, Buraki i Marchewki. Te narody były odwiecznymi wrogami. Właściwie, nie wiadomo, jaki był powód tej waśni. Różniły się między sobą tylko wyglądem. Ziemniaki miały oczy z pinesek, hełmy z kapusty, buraki były bardziej okrągłe i czerwone, miały takie same oczy i hełmy. Marchewki wyróżniały się wzrostem, miały troje oczu i czubate hełmy.

    Z tych wszystkich narodów najlepszą broń miały Ziemniaki, ale przeciwnicy też nie miały słabej. W końcu Marchewki zaatakowały Buraki, bo uważały siebie za najważniejsze a Ziemniaki ruszyły na Marchewki z tego samego powodu. W ten sposób trzy armie walczyły ze sobą.

 - Potrzebne wsparcie ziemniakoczołgów pancernych ! – krzyknął generał I Pułku Ziemniaków.

- Tak jest! – odpowiedział telegrafista.

      Ziemniaki walczyły na morzu, w powietrzu i na ziemi. Marchewki poniosły duże straty, aż w końcu ich wódz rozkazał:

- Wsparcie samolotów potrzebne!

- Wszystkie zniszczone – odpowiedział generał.

- Niemożliwe! – wrzasnął zdenerwowany wódz.

        Marchewki się wycofały i ich państwo zniknęło z mapy. Teraz Ziemniaki walczyły z Burakami. Ziemniaki użyły broni ciężkiej, czyli ziemniakotorpedy, która zniszczyła prawie całe oddziały przeciwników.

- Helspen – powiedział generał III Pułku Buraków. To znaczyło: ”wycofujemy się”.

          Ziemniaki słysząc te słowa zaczęły strzelać do góry, aby odstraszyć Buraki, które się wycofały. Wtedy Ziemniaki zaczęły świętować, ponieważ pokonały swoich przeciwników. Nie było to jednak dobre, bo trudno żyć bez sąsiadów.

        Po pewnym czasie zapomniały o wzajemnych urazach, zawarły pokój, ponieważ wszystkie warzywa są jednakowo potrzebne.

Szymon Cichosz

 

Koszyczek

   Był piękny jesienny dzień. Miasto tętniło życiem. Wyglądało bardzo dziwnie, ponieważ nie mieszkali tam ludzie, tylko warzywa. Koszyczek, tak nazywało się to miasto, było maleńkie, gdyż mieścił się w nim tylko jeden ogródek.

    Warzywa bardzo chciały zdobyć sad, niestety, owoców było coraz więcej. Przybywało ich więcej, i więcej, ponieważ Gospodarz dbał tylko o nie, a nie o warzywa.

- Lubię słodycz owoców. Warzywa mogą zeschnąć – powtarzał.

      Te słowa nie podobały się Panu Cebulce, który sprzeciwił się Gospodarzowi. Chciał, żeby wszystkich traktował tak samo, ale on kpił sobie z niego:

- Co ci zrobi cebula z ciałem ziemniaka, która ma ręce z wykałaczek, nos z koralika, niebieskie wąsy, guziki z pomponików? Po prostu dziwoląg!

             Gospodarz nie znał mocy warzyw i je po prostu lekceważył. Przestało mu się podobać w tym miasteczku, miał dość kłótni, dlatego wyprowadził się do innej miejscowości. Został najważniejszy problem. Sad! Mieszkańcy musieli to jakoś rozwiązać.

- Każdy jest tak samo ważny! To nic, że inaczej wygląda i jest mniej smaczny! Bez warzyw byłoby bardzo smutno i źle! – przemawiał Pan Cebulka na zebraniu mieszkańców.

- To prawda! Zgadzamy się! – krzyczały ziemniaki – bez nas ludzie głodowaliby!

     Inne warzywa też zgadzały się z Panem Cebulką, który podkochiwał się w Marchwince i chciał dla niej zdobyć sad. Ziemniak, burmistrz miasta, bardzo mądre warzywo,  wysłał posła, aby przekazał przywódcy owoców, że mogą urządzić wspólny kraj. Pan Jabłko był tym oburzony. Zgodził się oddać tylko kawałek sadu , ale owoce i warzywa same doszły do porozumienia i nikt go już dłużej nie słuchał. Został zupełnie sam i powoli wyschnął  na wiór.

       Pan Cebulka z Marchwinką założyli własną rodzinę i żyli długo, i szczęśliwie w sadzie, w którym zapanowała zgoda,  nikt z nikogo się nie wyśmiewał, ponieważ każdy na swój sposób był trochę dziwny.

Bartosz Kowalczuk

 

                  Kucharz Tomek

    Dawno, dawno temu żył sobie pewien kucharz Tomek. Każdy go lubił. Gotował pyszne dania i wszystkim je rozdawał. Mieszkał koło lasu wielkich kasztanów, obok których miała swoje schronienie czerwona jarzębina. Płynęła tamtędy wielka żółta rzeka.

   Pewnego razu do lasu przyjechał jakiś czarny samochód, z którego wyszedł mężczyzna z czerwonym nosem, ubrany w czerwoną kurtkę , żółtą bluzkę zawiązaną na nogach. Z bagażnika wyjął szachy i stołek. Ten dziwny człowiek rozłożył je na stołku. Wtedy pojawiła się wielka szachownica, którą wyczarował ten nieznajomy swoją różdżką.

   Czary polegały na tym, że gdy ktoś przegrywał grę, przenosił się na tę szachownicę. Gra miała zakończyć się wtedy, gdy wszystkie pola będą zajęte.

   Szachownica już była prawie zapełniona, ponieważ dużo ludzi przegrywało, tylko kilku wygrało.

            Wreszcie Tomek, rozdając swoje dania, zauważył tę wielką szachownicę i poszedł tam. Na wszelki wypadek wziął kuchenny nóż i swoje warzywa.

              Zorientował się, że na szachownicy zostało jedno pole. Chciał zagrać, ale ktoś zza drzewa mu podpowiedział, że ten człowiek jest niebezpieczny. Od razu szybko uciekł, bo się przestraszył, a Tomek został sam.

- Może zechce pan ze mną zagrać? – zachęcał nieznajomy.

- Nawet niech pan o tym nie myśli, już wiem, że pan jest podstępny! – krzyknął Tomek.

- A kto ci to powiedział? – dopytywał.

- Powiedział mi to nieznajomy chłopiec, który chował się za drzewami – oznajmił kucharz.

- Jak to możliwe? To znaczy, że znasz moją tajemnicę? – przeraził się nieznajomy.

- Nie do końca wiem wszystko, ale pokonam pana! – krzyknął Tomek.

               Pociął warzywa swoim nożem i zaczął nimi rzucać w nieznajomego. Szybko go pokonał, ponieważ ten czarodziej nie lubił warzyw. Od razu, gdy na nim wylądował czosnek, rozpłynął się w powietrzu, a czar szachownicy się skończył. Mieszkańcy lasu mogli na niej grać, wygrywać lub przegrywać. Wszystko skończyło się dobrze.

Natalia Pączek

 

                            Marchewka Marynia

                Dawno temu żyła marchewka Marynia. Mieszkała w Zdrowolesie wraz z innymi warzywami. Ich domami były grzyby na drzewach. Te warzywa miały  zadanie, żeby zachęcić ludzkie dzieci do zjedzenia chociaż jednego warzywa dziennie, ale im w tym przeszkadzały fast foody, które zawsze pięknie wyglądały. Dzieciom bardzo się podobały i po prostu przepadały za nimi.

     Marysia miała pewien plan. Chciała w nie strzelać kasztanami, kapustą, ale nie miała potrzebnej broni, więc postanowiła zbudować łuk. Po dwóch godzinach już go miała.

- Pięknie! – pomyślała.

Marysia cichutko podeszła do fast foodów, które niczego się nie spodziewały, ponieważ zajęte były swoją urodą.

- A macie! – krzyknęła, napięła linkę i strzeliła w nie ugotowana kapustą.

             Ale fast foodyumiały się bronić. Wyciągnęły armatę i strzeliły hamburgerami. Marysia mocno oberwała, ale nie zapomniała o woki – toki i wezwała wojsko warzywne, które od razu przepędziło fast foody. Wpadły do rzeki,  rozpuściły się i bardzo straciły na wyglądzie. Już tak zachęcająco nie wyglądały. Inaczej było z warzywami, którym woda nie szkodzi, ale pomaga uzyskać ładny wygląd.

- Dziękuję wam za przybycie – powiedziała Marysia.

           Żołnierze od razu poszli do domów, a dzieci jadły już tylko warzywa, które im bardzo smakowały. Kiedy Marysia wróciła, usłyszała od warzyw:

- Dziękujemy!

- Ale za co? – zapytała.

- Za ocalenie dzieci przed fast foodami – odpowiedziały warzywa.

          Marysia dostała od nich dyplom: ”Obrońca dzieci przed fast foodami”. Była z niego bardzo dumna!

Dawid  Grad

 

Straszny dzień

Pewnego słonecznego dnia przyroda wyglądała pięknie w miejscowości Warzywowo.Żyli tam sobie warzywni mieszkańcy, którzy byli przerażeni. Na miasteczko napadł Januszek i Pietrek, dwaj bardzo niegrzeczni chłopcy.  Chcieli  porwać wszystkich mieszkańców i zamknąć w bunkrze, w którym nie było wody i jedzenia. Chcieli, żeby mieszkańcy wskazali im tajemne miejsce, które znajdowało się w lesie jarzębiny. Myśleli, że tam są skarby.

    W południe tego pięknego dnia  Januszek i Pietrek porywali mieszkańców jednego po drugim. Tylko jeden mieszkaniec się uratował. Był to bałwan Jasio, który okazał się super bohaterem, ale nikomu tego nie zdradził. Postanowił uratować mieszkańców przed Januszkiem i Pietrkiem.

 Nagle chłopcy usłyszeli głos swojej przyjaciółki, Grażyny:

- Januszek, Pietrek – na obiad! – krzyczała.

- Idziemy – powiedział Januszek do kolegi.

      Jasio miał mało czasu, żeby uratować mieszkańców. Wpadł na pomysł, aby zakraść się po cichu do bunkra i uwolnićje. Zrealizował swój plan. Zamknięte warzywa były przerażone, bo nie wiedziały, co z nimi będzie. Nie mogły uwierzyć w swoje szczęście. Były wolne! Jasio postanowił im sprawić przyjemność i zaprowadził je na plac zabaw.

       Zobaczyli  to napastnicy, czyli Pietrek i Januszek. Bardzo się zdenerwowali i wyzwali Jasia na pojedynek. Bałwanek,  super bohater  miał walczyć z Januszkiem, który przygotował gorące marchewki, a Jasio wielkie kule śniegu.

       Zanim Pietrek powiedział: „Start”, bałwanek wystrzelił kule śniegu, które zamroziły gorące marchewki. Po dwóch sekundach pojedynek skończył się. Zwyciężył super bohater.

       Januszek i Piotrek wyprowadzili się daleko, a miasto było uratowane. Mieszkały tam radosne, szczęśliwe warzywa, które już nikogo nie musiały się bać. Był z nimi super bohater Jasio.

 

Patryk Kowalczuk

 

Rodzina Ziemniaków w niebezpieczeństwie

               Dawno, dawno temu żył sobie pewien Ziemniak. Nosił zaczarowaną pelerynę. Każdy, kto jej dotknął, umiał latać. Ten bohater miał żonę Barbarę i syna Daniela.

               Pewnego dnia rodzina  poszła na spacer. Ziemniak od razu zauważył niebezpieczeństwo. Na ich polu pojawiła się cala armia pędraków, bardzo groźnych szkodników.  Zagrażało to  bezpieczeństwu całej rodziny, dlatego tato, mama i ich syn postanowili walczyć z przeciwnikami.

Na latającej pelerynie wrócili do swojego domu i przygotowali sobie spiczaste miecze. Tak uzbrojeni ruszyli do boju z pędrakami.

- Nie macie z nami szans! – krzyczał Daniel.

- Dobrze  mówisz synu! – wtórowała mama.

         Tymczasem tato, który był niewidzialny,  zbudował katapultę. Gdy była już gotowa, postarał się o zatrute jabłka z ogrodu czarodzieja. Cała rodzina zgodnie pracowała. Tata podawał mamie zatrute jabłka, a ona celowała nimi w sam środek nieprzyjaciół. Daniel walczył mieczem. Po pewnym czasie armia pędraków zmalała, aż w końcu całkowicie zniknęła.

            Zmęczona rodzina wróciła do swojego domu. Ich pole było uratowane, a szkodniki zniszczone. Ziemniaki żyły długo i szczęśliwie.

Mateusz Sadurski

 

Opowieść o królu Stasiu

Dawno, dawno temu żył sobie król Stasio, który rządził bardzo małym królestwem. Miał on dwóch uczniów: Ista i Kukiego, których uczył, jak w przyszłości być królem.  W tym królestwie rósł bardzo stary dębowy las i przepiękna jarzębina. Nie brakło też tam grzybów.

     Pewnego razu mała marchewka wybrała się do tego lasu na grzyby. Nagle z krzaków wyskoczył ogromny człowiek, Grupcio, dyrektor cyrku. Niedawno zamieszkał w królestwie i nawet nie zapytał króla o pozwolenie.

- Wreszcie cię mam! – powiedział groźnie.

- Aaaaaaaaaa! Ratunku! – głośno krzyczała marchewka na drżących nogach uciekając przed napastnikiem.

         Ten głos usłyszał król.

- Co tam się dzieje? - zapytał swoich uczniów, którzy szybko pobiegli w głąb lasu, żeby to sprawdzić.

Po chwili przyprowadzili przerażoną marchewkę, która nie mogła wydobyć z siebie głosu. Wreszcie wysapała:

- Pan Grupcio chce zamienić wszystkie warzywa w lodowe sopelki. Udało mi się uciec!

- Musimy urządzić na niego zasadzkę – powiedział król.

            Niestety, było na to za późno, bo napastnicy już byli w zamku. Pan Grubcio przyprowadził ze sobą swoich służących, którzy wymachiwali pistoletami. Król był bardzo spokojny.

- Co cię do nas sprowadza? – grzecznie zapytał.

- Teraz my będziemy rządzić królestwem! – krzyknął Grupcio – otoczyć ich!

       W tym czasie uczniowie po cichu wycofali się z zamku. Poszli do bardzo mądrego staruszka, który mieszkał w dębowym lesie. On kazał im iść do Doliny Okuninów, nazbierać mleczy, wycisnąć sok i popryskać nim napastników. Wtedy przestaną być groźni.

    Tak też się stało. Ist i Kuki szybko wykonali zadanie i uwolnili króla. Grupcio ze swoimi pomocnikami zostali przepędzeni z królestwa, w którym marchewkom już nic nie zagrażało. Uczniowie wyrośli na mądrych królów i rządzili sąsiednimi krajami. Pomagali sobie w trudnych chwilach. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Maja Podjadek

Go to top