Zobacz stronę Gminy SawinZobacz stronę Gminy Sawin

 

Aktualności

Kochani Uczniowie!

     Jestem przekonana, że już oswoiliście się z tą niecodzienną sytuacją i zdajecie sobie sprawę, że może ona potrwać dłużej, niż początkowo przewidywaliśmy. W związku z tym musimy wypracować odpowiednie formy naszej pracy. Uczyć się można też na odległość, z czym już na pewno zapoznaliście się.

     Nie chcemy Was „zarzucać” materiałami i zmuszać do większej pracy niż dotychczas, chcemy natomiast spowodować, aby nadal następował przyrost Waszej wiedzy i umiejętności, co pozwoli Wam dobrze zdać egzaminy i dostać się do wybranych szkół.

     Proponujemy Wam, żebyście pracowali nadal zgodnie z ustalonym w szkole planem zajęć. W tych godzinach będzie dostępny dla Was nauczyciel przedmiotu. Będziecie mogli zadzwonić lub wysłać zdjęcie swojej pracy telefonicznie albo drogą mailową.

     Wiem, że jesteście ambitni i zechcecie skorzystać z takich możliwości, bo innych, niestety przez jakiś czas nie będzie.

     Jeżeli będziecie pracować systematycznie, nie zabraknie Wam czasu także na rozrywkę w gronie rodziny.

     My, nauczyciele pracujemy nad poszukiwaniem nowych rozwiązać, aby skutecznie kierować Waszą nauką. Pamiętajcie, że zawsze jesteśmy z Wami!

Pozdrawiam ciepło

Dyrektor Anna Kuryluk

 

W ramach obchodów Światowego Dnia Mokradeł 13. 02.2020 r. w Zespole Szkół Budowlanych i Geodezyjnych w Chełmie, odbył się V Wojewódzki Konkurs „W Krainie Bagien i Moczarów”. Jego organizatorem jest Zespół Lubelskich Parków Krajobrazowych, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków oraz ZSBiG. Konkurs składał się z dwóch części. W pierwszej uczniowie rozwiązywali test wiedzy dotyczącej terenów bagiennych na Lubelszczyźnie oraz informacji z zakresu biologii i ekologii wybranych gatunków związanych z terenami podmokłymi. W drugiej części uczestnicy musieli rozpoznać 16 gatunków roślin, motyli, ptaków i płazów, które występują na mokradłach. Materiał i zakres wiedzy daleko wykraczał poza ramy programu szkoły podstawowej. Do rywalizacji przystąpiło 42 uczniów ze szkół podstawowych województwa lubelskiego. Szkołę Podstawową w Czułczycach reprezentowali: Klaudia Staszak, Adrianna Kruk i Szymon Cichosz. Z nagrodą i wyróżnieniem wróciła z konkursu Klaudia Staszak, uzyskując min. piąty wynik w rozpoznawaniu gatunków. Tylko o jeden punkt mniej zdobył Szymon Cichosz, który był jednym z najmłodszych uczestników. W teście uzyskał on siódmy rezultat. Adrianna Kruk w rozpoznawaniu gatunków zajęła ósme miejsce. Nagrody wręczali Pani Justyna Jędruch dyrektor Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych oraz Pan Tomasz Marzęda – zastępca Dyrektora Departamentu Środowiska i Zasobów Naturalnych Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie.

Podczas gdy komisja konkursowa sprawdzała prace uczestnicy obejrzeli prezentację Agnieszki Perestaj – Lackiej „Zachowanie bioróżnorodności w kształtowaniu krajobrazu” oraz zwiedzili pracownie zawodowe na kierunkach: architektura krajobrazu, budownictwo i geodezja. Zwiedzili też wystawę fotografii dotyczącej inwentaryzacji i ochrony Chełmskich Torfowisk Węglanowych. Wysłuchali również trzech referatów: „Mokradła małe i duże Lubelszczyzny” Krzysztofa Stasiaka z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków – Krajowego Koordynatora Monitoringu Wodniczki, „Czynna ochrona mokradeł na Lubelszczyźnie na przykładzie obszarów Natura 2000 i rezerwatów przyrody” Janusza Holuka – Naczelnika Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie oraz „Potencjał i zagrożenia bagien Polesia” dr hab. Grzegorza Grzywaczewskiego – prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, wice Prezesa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie.

Sławomir Korpysz









     Tym razem do zbudowania nowej sytuacji dydaktycznej posłużyły figurki aniołów. Wśród nich znalazły się aniołki drewniane, gipsowe, porcelanowe, różnej wielkości. Uczniowie zauważyli, że jedne są uśmiechnięte, inne zamyślone, smutne. Zostały ustawione na ławce, a uczniowie dobudowali swoje elementy. Wśród aniołków znalazł się też duży pluszowy miś, wiewiórka z orzeszkiem w pyszczku oraz ogromny drewniany ptak. Przed jednym z aniołków stanęła miniaturowa wyścigówka z klocków lego.

     Założenia były takie, że powstaną teksty o aniołkach, ale uczniowska wyobraźnia poszybowała w różnych kierunkach. Cóż, twórcy mają prawo!

 

Ogromna przyjaźń

Aniołowice, to miasto głęboko w chmurach, ukryte przed ludźmi, w którym mieszkają przede wszystkim anioły. Płaski to ich wódz. Jak imię wskazuje, anioł jest płaski, ale za to bardzo szeroki, ma bardzo małe skrzydełka, które ledwo unoszą go w powietrzu. Jego najlepszym przyjacielem jest Dziobak, ptaszek bardzo gruby i duży, który ma żółte pióra w czarne paski. Żyje tam także złośliwy Wiewiór, który chce skłócić Dziobaka z Płaskim.

Pewnego dnia Płaski z Dziobakiem wybrali się na aniołowy plac zabaw. Ten plac zabaw był niesamowity, ponieważ wszystko było zbudowane z chmur. Na przykład zjeżdżalnia, karuzela, czy domek na chmurkowym drzewie. Była tam też huśtawka z chmur oraz wiele innych atrakcji. Między aniołkami chodził kolorowy klown, który rozbawiał wszystkich. Można było też poczęstować się watą cukrową, przysmakiem wszystkich aniołów.

Nagle zabawę przerwało pojawienie się dziwnej chodzącej lodziarni, która niby przypadkowo stanęła naprzeciwko Płaskiego i Dziobaka.

- Dziobak, masz ochotę na lody? – zapytał Płaski.

- Oczywiście!

- A jaki chcesz smak?

- Czekoladowy.

- Ok, to idę kupić.

Niestety, przyjaciele nie wiedzieli, że w tej lodziarni pracuje złośliwy Wiewiór, który będzie próbował ich znowu skłócić.

- Poproszę lody – powiedział Płaski.

- Jakie smaki?

- Waniliowy i czekoladowy, ale proszę też trzy gałki czekoladowych dla mojego kumpla.

- Czy nie sądzisz, że kolega wymaże cię takimi lodami? – zaśmiał się Wiewiór.

- Czemu mam tak sądzić?

- Bo ten ptak chce się ciebie pozbyć. Ma nowego kumpla i chcą rządzić w Aniołowicach – Wiewiór kłamał jak z nut.

Oburzony Płaski podszedł do Dziobaka i wymazał go lodami.

- Aaaa! Co ty robisz?

- To za to, że chciałeś mnie wykorzystać! Jesteś po prostu okropny!

- Ale ja nie wiem, o co ci chodzi?!

- Przecież mówię jasno i wyraźnie, że chciałeś mnie oszukać!

- Kto ci takich bzdur naopowiadał?!

- Wiewiór!

- Wiewiór, ten złośliwy Wiewiór? On ci kłamstw naopowiadał, bo chce nas skłócić!

- Na pewno! Uważaj, bo ci uwierzę! – Płaski nadal się denerwował.

- To nie słyszałeś, co było napisane w gazecie? On jest samotny i zazdrości wszystkim, którzy mają przyjaciół.

- Naprawdę? Nic nie wiedziałem. Przepraszam – Płaski zastanowił się chwilkę i nieśmiało uścisnął przyjaciela.

- Dobra, nic się nie stało. Chodźmy stąd i lepiej nie zbliżajmy się do niego.

- Masz rację. Jeszcze raz przepraszam.

Przyjaciele stracili apetyt na lody i więcej nie zbliżali się do Wiewióra, któremu został tylko orzeszek do zabawy. A przecież wiadomo, że żaden orzech nie zastąpi przyjaciół.

Bartosz Kowalczyk

 

Przygody misia i wiewiórki

Dawno temu w wielkim lesie żył sobie miś i wiewiórka, którzy byli najlepszymi przyjaciółmi. Któregoś razu byli bardzo głodni i szukali jedzenia. Zauważyli na drzewie gniazdo i pomyśleli, że w nim na pewno są jajka. Wiewiórka wspięła się na drzewo i zabrała jajka pewnego groźnego ptaka Dudka, który bardzo się rozzłościł, gdy to zobaczył. Chwycił wiewiórkę w dziób i poleciał daleko, nie wiadomo, gdzie.

Miś w tym czasie spytał anioła stróża, co robić.

- Wejdź n a magiczny samochód! – odpowiedział anioł o imieniu Asia. W tym czasie pojawił się przed nim samochód. Wsiadł do niego. Wtedy znalazł się w niebie.

- Gdzie może być wiewiórka? – spytał anioła, który go nie odstępował.

- Czy to ta w górze, która krzyczy: „Mam jajka?”

- Tak, to ta wiewiórka!

- Musimy złapać Dudka i wystraszona wiewiórkę – powiedziały anioły.

Dudek uciekał od aniołów, które go goniły. Wtedy Asia wpadła na pewien sposób:

- Oddajmy jajka za wiewiórkę!

- Hej! Ptaszku! Czy nie wolałbyś swoje jajeczka od wiewiórki? – krzyczał aniołek Zuzia.

Ptak usłyszał te słowa i usiadł na chmurce. Poczekał na aniołki, które zatrzymały się obok niego.

- Oczywiście. Zawsze chciałem tylko swoje jajka. Wiewiórka nie jest mi potrzebna!

Zostawił wystraszoną wiewiórkę na chmurce, skąd zabrały ją aniołki i zaniosły do lasu. Czekał na nią uszczęśliwiony miś, że odzyskał przyjaciela. Odtąd wszyscy żyli szczęśliwi w tym niezwykłym lesie.

Oliwia Krawiec

 

Anioły i wiewiór

Dawno temu, na puszystej chmurce żyły sobie anioły. Rozmyślały, jak uniknąć kłopotów, ponieważ zbyt blisko był ocean. Najmniejszy aniołek głośno płakał, ponieważ dudek zaatakował niebo. Ptak przyleciał do nieba z czerwonej chmurki. Aniołki nie bały się jej, ale oceanu, bo mógł zalać niebo, a wtedy straciłyby moc latania. Nagle, nie wiadomo skąd zjawił się wiewiór.

- Widziałyście mój orzeszek? – zapytał wesoło.

- Nie – odpowiedział najstarszy z aniołów.

- Więc pójdę szukać na czerwoną chmurkę – powiedział .

Na czerwonej chmurce żył sobie diabeł. Do niego właśnie udał się wiewiór. Anioły w tym czasie próbowały przepędzić dudka, aby nie atakował nieba.

Gdy skończyły, wszyscy zapytali: „Gdzie ten wiewiór?”

Kiedy oni go szukali, wiewiór już był na czerwonej chmurce i głośno pytał:

- Czy ktoś widział mój orzeszek?

- Nie, głupcze! – odpowiedział diabeł, któremu wcale nie zależało na towarzystwie wiewióra.

I wiewiór znów wrócił do nieba.

- Gdzie byłeś? – wypytywały go anioły.

- Na czerwonej chmurce – odpowiedział spokojnie wiewiór.

- Cooo?! – krzyknął najstarszy anioł – nie można tam chodzić!

- Czemu? – zapytał wiewiór udając, że nic się nie stało.

- Bo tam jest diabeł – powiedział najstarszy anioł.

- Lepiej nam pomóż wyżej przesunąć chmurę – powiedział mały aniołek. – O, tu jest twój orzech! – dodał.

Wiewiór odzyskał swój orzeszek i zjechał zjeżdżalnią do boga orzeszków. Było mu tam dobrze. Aniołki miały już bezpieczny dom i nie musiały martwić się o przyszłość.

Szymon Cichosz

 

Nowy mieszkaniec

Dawno temu, przy ul. Chmurkowej, w ogromnej chmurze wszystkie dni były wesołe i radosne. Ten dzień był inny niż zwykle, ponieważ trzy aniołki latały wokół ulicy i szukały tych, którzy potrzebują pomocy. Od niedawna mieszkała tam też wiewiórka i ogromny ptak. Aniołki zaprzyjaźniły się z nimi.

Tego dnia do miasta przybył miś Staś, ponieważ na wsi mu się nie podobało i chciał tutaj zamieszkać. Zapytał:

- Czy mogę się tu osiedlić?

- Tak – odpowiedziała wiewiórka.

Wtedy usłyszał to ptak i odparł:

- Nie. Ten stwór nie może tu zamieszkać.

Jeden aniołek usłyszał te słowa i powiedział:

- Ptaszku, nieładnie tak!

I zaczęła się awantura. Wszyscy zaczęli się kłócić i denerwować. Wtedy drugi aniołek załagodził sprawę:

- Dosyć!

Wszyscy zamilkli.

- Jeśli będziecie się kłócić, to nikt nie będzie miał nic do powiedzenia! – dokończył.

Zaczęło się wtedy głosowanie. Jeśli ktoś chciał, żeby miś został, to podnosił rękę w górę. Jeśli nie, to nie podnosił ręki w ogóle. Wszyscy podnieśli ręce, tylko ptak, zły ptak nie chciał podnieść jej podnieść. Dlatego też nie miał przyjaciół. Jednak po dwóch godzinach mieszkańcy przekonali ptaka, aby miś mógł się wprowadzić. Ptak powiedział:

- Zgoda, ale i tak nie polubię go.

- Na pewno? – spytał aniołek.

- Na pewno! – odpowiedział ptak.

Ptak dotrzymywał słowa i nie rozmawiał z nowym mieszkańcem. Miś zapraszał go do siebie, ale bezskutecznie. Lecz w końcu to się zmieniło. Po kilku dniach miś i ptak zostali najlepszymi przyjaciółmi na zawsze i wszystko razem robili, ponieważ aniołek posypał ptaka magicznym proszkiem. I tak zostali przyjaciółmi.

Patryk Kowalczuk

 

Ochrona wiewiórki

Dawno temu, w chmurach nad dżunglą żyły anioły. Miały za zadanie chronić wiewiórkę, która zawsze wpadała w kłopoty. Anioły wysłały ptaka Dudka, żeby miał oko na wiewiórkę.

- Kra, kra – krzyczał Dudek.

- Co zrobiła tym razem wiewiórka? – spytał go anioł.

- Zaplątała się w lianach – odpowiedział – bo goniła za orzechem.

Anioły odplątały wiewiórkę i miały dość tego, że cały czas wpada w kłopoty. Miały plan. Kiedy nastał ranek, anioły zbudowały czapkę, która udawała głowę misia. Miała ona chronić wiewiórkę przed zagrożeniem. Chciały już odlecieć, gdy usłyszały krakanie Dudka:

- Wiewiórka utknęła na drzewie.

- Nie umie zejść z drzewa? – zapytały.

- Spadł jej orzech, bez którego nie może się wspinać.

Anioły poleciały zdjąć wiewiórkę i nałoży

jej czapkę. Kolejnego dnia usłyszały krzyki:

- Pomocy!

Wyjrzały przez okno, a tam wiewiórka bez czapki. Tym razem uciekała przed papugami, które goniły ją, bo rzucała w ich gniazdko orzechem.

- Dlaczego ona nie ma czapki? – spytał anioł.

- Chyba papugi ją podziobały.

I anioły znowu pofrunęły ją ratować. A rozzłoszczone papugi namówiły inne i obrzucały ich ziarenkami.

Anioły, gdy się dowiedziały, że wiewiórka zniszczyła im gniazdko, postanowiły to naprawić. Szukały patyczków i listków. W duże liście nabierały błota, by wszystko posklejać. W końcu udało im się odbudować gniazdko. Wiewiórka po tej przygodzie z papugami wyprowadziła się z dżungli na lodowiec, gdzie orzech zamarzł, a ona ciągle go szukała.

Dawid Grad

 

W anielskim niebie

Dawno, dawno temu w Aniołowie, które znajdowało się wśród chmur, żyły sobie dzieci Ola i Anna. Bawiły się z aniołkami Antkiem i Frankiem. Mieszkał tam też potulny miś, który wszystkich kochał.

Nagle zjawiła się tam wiewiórka, która goniła swój orzeszek. Chciała go złapać, ale wskoczył na Dudka.

- Oj, co tak boli – krzyknął Dudek.

- Przepraszam – powiedziała wiewiórka.

Dudek poszedł do misia i opowiedział, co się stało. Zakłopotana wiewiórka zobaczyła dzieci, więc do nich pobiegła. Zastała tam płaczącego aniołka Antka, który miał właśnie urodziny. Biedaczek płakał nad zabawką, zepsutą przez Franka.

- Franek zepsuł mi autko – poskarżył się Antek.

Ale wiewiórka tego nie słyszała, bo dalej goniła orzeszek. Wpadła na chmurkę, a kiedy się ocknęła, to była już w domu misia.

- Co się stało misiu? – zapytała wiewiórka.

- Wpadłaś najpierw na Dudka, później na dzieci, a teraz do mojego domu! Co ty sobie myślisz? – miś próbował ją zatrzymać, ale go ominęła i poskakała dalej za orzeszkiem. Co się później działo, strach pomyśleć. Wpadła do jakiejś dziury, wybiegła i wskoczyła na dziewczynki Olę i Annę.

- Ale słodka wiewiórka – powiedziała Ola.

Wiewiórka krzyczała: „ratunku!”, chociaż nikt nie chciał jej zrobić krzywdy. Misio już nawet nie próbował niczego wyjaśniać. Dzieci tylko przestraszyły się i uciekły.

- Co z ciebie wyrośnie! – powiedział misio do wiewiórki, która wreszcie zatrzymała się na moment.

Wtedy Dudek przyszedł go pocieszyć, a wiewiórka wreszcie uspokoiła się. Nie wiadomo, dlaczego tak szalała. Podobno to były jakieś czary, ale któż to wie? Najważniejsze, że wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Maja Podjadek

 

Kraina w niebie

W pewnej chmurce, przy ulicy Powstania Aniołów mieszkała rodzina aniołów – trzy duże, dwa małe. Były ubrane w białe szaty.

Któregoś dnia duży anioł, który na imię miał Ignacy, kupił bardzo szybki samochód. Cała rodzina jeździła nim do centrum handlowego, żeby kupować potrzebne rzeczy. Później anioły odwiedziły ogromny park wodny i świetnie się bawiły.

Pewnego dnia usłyszały syreny, które wyły w całym mieście i zauważyły też wielkiego misia, Misiazikę.

- Zniszczę wasze miasto! Ha ha ha! – głośno krzyczał miś. I zniszczył budynek przedszkolny.

- Nie! – protestował anioł Ignacy, ale nic to nie dało.

Nagle anioł sobie przypomniał, że jego stary przyjaciel Wiewiór mieszka niedaleko. Zadzwonił do niego. Wiewiór był wielki, wziął ze sobą swój orzeszek.

- Kto nam zagraża? – zapytał, gdy tylko zobaczył anioła.

- Tamten miś – odpowiedział Ignacy.

Wiewiór zaatakował misia i wyrzucił go z chmurki do morza. Wszystkie anioły cieszyły się. Wsiadły do samochodu i pojechały na piknik, żeby odpocząć po tym wydarzeniu. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Daniel Styk

 

Kraina Aniołów.

Dawno temu, na małej chmurce była Kraina Aniołów. Mieszkały tam dwa małe i trzy duże anioły.

Pewnego razu, niespodziewanie zjawił się tam miś. Rozejrzał się dookoła i zapytał:

- Czy macie trochę miodu?

- Mamy – odpowiedziały anioły i zaprosiły go na poczęstunek. Miś poszedł z nimi, a wtedy zjawił się inny niespodziewany gość. Był to wiewiór.

- Czy widziałeś mój orzech? – zapytał jednego anioła.

- Nie widziałem - odpowiedział i odleciał, bo przecież anioły umieją fruwać.

Wiewiór pokręcił się tu i tam, wszystkich wypytywał o swój orzech, ale nikt go nie widział, bo nawet nie wiedział, jak ten orzech wygląda. Usiadł obok misia i smutno patrzył przed siebie. Wtedy pojawił się następny gość. Był to taki ptak, dudek.

- Macie trochę ziaren? – zwrócił się do aniołów.

- Tak, mamy, prosimy, częstuj się – zapraszały gościa.

Dudek rozsiadł się wygodnie i zabrał do poczęstunku. Wtedy spod skrzydła wypadł mu … orzeszek. Zobaczył to wiewiór. Zwinnie skoczył i już w łapkach trzymał swój skarb, który czule przytulił. Rozśmieszyło to misia. Zapomniał o miodzie i zaśmiał się głośno. Wszystkim zrobiło się wesoło. Każdy znalazł tu to, czego szukał. Aniołki zgodziły się, żeby niespodziewani goście zamieszkali w ich krainie. Do tej pory wszyscy żyją tam w zgodzie i szczęściu.

Mateusz Sadurski

 

 

 

     Granat to owoc, który zawiera wiele pestek. Po rozkrojeniu na pół widoczne są różne wzory. Takie połówki, spływające szkarłatnym sokiem otrzymali uczniowie podczas zajęć pisarskich. Nauczycielka pokazała dzieciom fotografie drzew granatowców i opowiedziała, jak wiele znaczeń ma ten wyraz. Następnie nawiązała rozmowę na temat tego, co widzą w swojej połówce i z  czym  im się kojarzy ten owoc. Odpowiedzi były różne: galaktyka, planeta, świat granatowych ludzi.  Uczniowie  „uruchomili” wyobraźnię i w skupieniu rozpoczęli pracę. Swoje połówki granatu zabrali do  domów. Powstałe teksty prezentujemy niżej.
 
                                                 Granatowy świat
            W pewnym granacie znajdowało się miasto z ziarnek. Było ogromne dla ziarnkowych ludzi, lecz dla zwykłych niewidoczne. 
               Pewnego dnia w ziarnkowym mieście przydarzyła się dziwna historia. Ludzie z ziarnek zaczęli latać i znikać. Ziarnkowa policja szukała przyczyn tego wydarzenia. Policjanci pojechali do naukowca Stefana, który miał najlepszą opinię.
- Czy wiesz, czemu ludzie latają, a potem znikają? – zapytał oficer. W tej samej chwili też uniósł się w powietrzu i zniknął.
- Odkryłem, że jest też inny świat. Wszystko jest teraz większe – powiedział naukowiec.
- No i co z tego wynika? – zapytał go jeden z policjantów.
- Ludzie z tamtego świata zjadają nas, bo nie wiedzą, że mamy tu miasto i że jest jakiś inny świat. Opracowałem miksturę, dzięki której ludzie będą nas słyszeć. Znajdźcie ochotników, którzy wypiją ją i porozmawiają z ludźmi – powiedział doktor, który uniósł się w powietrzu i zniknął.
          Policjanci szukali ochotnika, ale nikt nie chciał się zgłosić, ponieważ wszyscy się bali. Jednak jeden mały ziarnkowy chłopiec zgłosił się. Miał na imię Laluś, ponieważ zawsze nosił śliczną czerwoną koszulę i lusterko, w którym się przyglądał. Codziennie podziwiał swoją urodę. Niestety, był trochę próżny.
- Nie boję się tamtego świata – powiedział i wypił miksturę.  Po chwili wyskoczył z granatu i krzyknął do chłopaka, który zjadał ich miasto.
- Przestań zjadać nasze domy!
- Kto to powiedział? – zapytał Anastazy, bo tak miał na imię ten chłopiec. Rozglądał się dookoła, ale nikogo nie widział.
- Jestem ziarnkiem z granatu. Przestań, bo zjadasz nasz dom! – powiedział głośno ziarnkowy chłopiec.
- Już przestaję – powiedział Anastazy, który akurat ubrudził sokiem swoją zieloną koszulkę.
     Od tej pory ziarnkowi ludzie i Anastazy zostali najlepszymi przyjaciółmi. Wszyscy ziarnkowi ludzie, którzy zniknęli, pojawili się w swoich domach. Żyli długo i szczęśliwie.
                                                                                                       Daniel Styk
 
                                             Zły król
         Dawno, dawno temu w środku planety, która nazywała się Granat, było inaczej niż zwykle. Tysiące małych pestek, które tak naprawdę stworzyły tę planetę, wyglądały przeraźliwie. Zawsze były uśmiechnięte i zadowolone, a dziś markotne. Wszystko przez złego króla, który rządził układem planet. Król kazał małym bezbronnym pestkom, aby zaczęły być złe i zniszczyły planetę, której poświęcały zbyt dużo czasu.
         Gdy usłyszał to sam burmistrz, powiedział do pestek:
- Nie słuchajcie tego okrutnego króla. Bądźcie zawsze miłe, przyjazne i uśmiechnięte.
- Dobrze! – odpowiedziały pestki.
       Następnego dnia pestki były wesołe. Ujrzał to król Drogi Mlecznej i znów zastraszał pesteczki:
- Jeśli będzie wesołe, to moja planeta stanie się mniejsza od waszej, które przez wasze radosne uśmieszki rośnie i rośnie. Rozumiecie?!
- Tak – odpowiedziały przestraszone pestki. Nagle zjawili się dwaj superbohaterowie, którzy nosili imiona: Artur i Kacper.
      Artur potrafił skutecznie przekonywać innych i szybko biegać. Kacper natomiast umiał bardzo wysoko skakać, ale do poważnych spraw zabierał się bojowo. Obaj byli świetni.
- Obronimy was przed tym złym królem, ale zamieszkamy u was, bo mamy dość jego rozkazów – powiedział Artur.
- Dobrze. Wszystko otrzymacie, abyście tylko pokonali tego złego króla – odpowiedział burmistrz.
          Artur i Kacper dostali się do króla, który był zajęty. Szybko zbudowali małe więzienie, do którego bardzo łatwo wsadzili króla, ponieważ oszukali go, że tam jest plan, jak zniszczyć planetę Granat. On uwierzył w te słowa i znalazł się w więzieniu na bardzo długo.
              Wszystko dobrze się skończyło. Zły król został zamknięty, małe pestki były szczęśliwe już zawsze, a burmistrz uradowany tą sytuacją. Artur i Kacper zamieszkali na tej planecie i zostali jej strażnikami. 
                                                                                                                     Patryk Kowalczuk
 
 
                                                Planeta Granat
            Dawno temu w galaktyce znajdowała się planeta Granat. Cała czerwona! Do jej wnętrza dostali się kosmici, którzy chcieli wiedzieć, co to za planeta. Gdy tak badali tę planetę, znaleźli dużo ziarenek.
- Czy wziąć trochę tych ziarenek? – spytał kosmita. 
- Możemy wziąć kilka – odpowiedział drugi.
            Po zabraniu próbek mieli zamiar wrócić na swoją planetę. Kosmici wsiedli do swojej rakiety i polecieli na inną, która wyglądała jak kostka i tak się nazywała. Po wylądowaniu poszli do laboratorium, żeby zbadać te ziarenka. W tym czasie w planecie Granat zaczęło coś się dziać. Planeta doznała trzęsienia i zaczęła pękać.
- Aaa, co się dzieje? – spytało jedno ziarenko.
- Chyba planeta pęka – odpowiedziało drugie.
- Ale jak?
- Nie wiem – odpowiedziało inne ziarenko.
- Zapytajmy najmądrzejsze ziarenko – zaproponowało przestraszone ziarenko.
                Zaczęły się poszukiwania! Szukano wszędzie, pytano wszystkich, ale nikt dokładnie nie wiedział, gdzie jest to najmądrzejsze ziarenko.
- Ziarenka, czy widziałyście najmądrzejsze ziarenko? 
- Nie! – tylko taką odpowiedź słyszano, bo po prostu nie było najmądrzejszego ziarenka. Wszystkie były jednakowe.
        Kiedy Granat zaczął pękać, ziarenka, które zostały porwane przez kosmitów, zaczęły piszczeć:
- Pi, pi, pi – piszczały.
- Słyszałeś? – spytał kosmita swego przyjaciela.
- Ale co?
- Takie „pi,pi,pi” – odpowiedział kosmita.
- Nasza planeta pęka! – krzyczały ziarenka.
                   Kosmita podszedł do ziarenek, które zaczęły go prosić:
- Zawieź nas na Granat!
- To wy tak piszczałyście?
- Tak – odpowiedziały – zawieź nas na Granat – mówiły niespokojnym głosem.
- To chodźcie. Mnie przez chwile nie będzie – powiedział do drugiego kosmity.
- Dobrze – odpowiedział drugi.
           Minęło trochę czasu, zanim dotarli na tę planetę. Było tam bardzo niebezpiecznie. Planeta już była bliska do przepołowienia się na pół.
- Już jesteśmy! – powiedziały ziarenka i wskoczyły do środka tej planety. Granat zaczął się powoli łączyć, bo powróciły jego brakujące cząstki.
                                                                                                                      Dawid Grad
 
 
                                                                   Tomek i  Paweł
            Dawno temu żył Tomek, który był małym dzieckiem. Pewnego razu, gdy szedł na pole, zobaczył coś czerwonego, a jak to ciekawość dzieci, dotknął tego i w jego ręce pojawił się granat. Zjadł jego połowę, poszedł spać, a kiedy się obudził, był gdzieś zamknięty.
- Gdzie ja jestem? – krzyczał Tomek i usłyszał głos:
- W świecie granatowych ziaren. Pomożesz nam? – zapytało go ziarenko.
             Ziarenko obawiało się, że królowie z innych światów ich zaatakują.
- W czym mogę wam pomóc? – zapytał szeptem Tomek.
- Inne ziarna chcą zniszczyć nasz świat! – krzyknęło z rozpaczą inne ziarenko.
- Czy zgadzasz się, żeby nam pomóc obronić nasz świat? – zapytało ze łzami w oczach inne.
- Dobrze! – odpowiedział Tomek.
                  Chłopiec poszedł za ziarnkami i zobaczył królów pestek dyni, jabłek  i arbuza.  Królowie schowali się w krzakach, bo Tomka uznali za olbrzyma. Uciekli stamtąd, ale nie na długo, ponieważ wrócili ze swoim wojskiem. Gdy żołnierze zobaczyli Tomka, to też zaczęli szybko uciekać. A kiedy Tomek podszedł do nich, od razu  cofnęli się z granatowej ziemi. Tomek został królem ziaren i zakochał się w Paulinie z klasy. Gdy dorośli i mieli po dwadzieścia lat, wzięli ślub. Nikt nie chciał powiedzieć, co było dalej, co stało się ze światem pestek i co teraz robi Tomek.
                                                                                                                 Szymon Cichosz
                               Ziarenka granatu
     Granat wewnątrz przypomina kwiat. Małe pestki to takie małe serca. Mają magiczną moc. Gdy ktoś zje taką małą pestkę to zakocha się w drugiej osobie, która też zjadła zaczarowaną pestkę. Ale, gdy ktoś zje żółtą skórkę, a nie kwiatek, stanie się niedobrym człowiekiem. I tak będzie do końca życia.
         Gdy wszyscy śpią, małe pestki łączą się ze sobą i zamieniają w człowieka, który ma tajemniczą moc przemiany zła w dobro.
Mają zapobiec temu, żeby prawdziwy człowiek nie był zły.
           Inne udają bezdomne dzieci, które potrzebują pomocy. Lecz to nie jest takie łatwe. Czasami ludzie nie pozwalają sobie pomóc. Wtedy ziarenka wracają smutne do świata granatu, a gdy uda im się poprawić człowieka, urządzają zabawę.
                Pewnego dnia pesteczki miały kłopot z pewnym człowiekiem. Nie mogły go poprawić. Próbowały wszystkiego. Naprawdę, wszystkiego. Nawet mocno chwyciły go za rękę!. Nic nie pomagało.
                Przypadkiem spotkały kobietę. Wyglądała na bardzo niedobrą, tak jak ten, z którym miały kłopoty.
Ukradkiem podsunęły jej pesteczkę, którą od razu zjadła, bo była głodna.
          Wtedy stało się coś niezwykłego. Spojrzała na mężczyznę, który nie wiadomo jakim sposobem znalazł się w pobliżu. To był ten sam, z którym pesteczki miały kłopoty. On też na nią spojrzał. 
         Wtedy zakochali się w sobie. Stali się bardzo dobrymi ludźmi. Pesteczki były z nich dumne.
               Wszyscy żyli długo i szczęśliwie w granatowym świecie.
                                                                                                                      Oliwka Krawiec
 
                                                             Wojna
           Dawno, dawno temu była sobie planeta o nazwie Granatobój. Mieszkały tam ufoludki. Podobne były do ludzi, ale głowy miały takie, jak żaby i jeszcze zielony kolor skóry. Ręce i nogi miały jak szpileczki. Nosiły seledynowe stroje i kapelusze. Jednym z nich był pan Eleneryk, bardzo elegancki ufoludek, który rządził na tej planecie.
                Któregoś dnia wezwał wszystkich do siebie i powiedział:
- Na naszą planetę przybędzie król Nelonow. Musimy się bronić!
                 Król Nelonow przybył ze swoimi rycerzami. Chyba ich było pięćset. Miał koronę z drogocennych diamentów. Rycerze poruszali się na dziwnych metalowych pesteczkach, które przypominały ziarenka granatu, ale nimi nie były.
- Przybyłem, żeby zniszczyć was i wasz kraj – zagroził.
     Ufoludki bardzo się zmartwiły, bo nigdy z nikim nie walczyły. Nie wiedziały nawet, jak to się robi, ale założyły granatowe zbroje,  uzbroiły się w granatowe miecze i poszły na pole bitwy.
- Zaczynamy bitwę o nasz kraj! – powiedział Eleneryk.
           I zaczęła się bitwa. Bili się i bili, aż nagle Lak został zraniony mieczem w nogę.
- Co ci się stało? – zapytał Fikolonon, jego przyjaciel.
- Zostałem zraniony w nogę i nie mogę poruszać stopą – odpowiedział Lak.
- Pójdę po pomoc dla ciebie – krzyknął i zniknął w lesie. Przypadkiem wpadł na innego ufoludka, który był bardzo stary.
- Kto tu jest? – zapytał Mikolak
- To ja, Fikolonon!
- Co ci się stało? – zapytał stary ufoludek.
- Szukam pomocy dla mojego przyjaciela, który został zraniony przez rycerza króla Nelonowa.
- Pójdziemy po czarodziejskie  ziarnko granatu – powiedział staruszek.
           Poszli razem na szczyt góry. Ujrzeli tam piękny kwiat. Był różowy i pachnący jak róża, ale jeszcze od niej piękniejszy. W jego koronie znajdowało się czarodziejskie ziarenko.  Delikatnie je wyjęli i włożyli do szklanego pudełeczka. I wrócili do chorego przyjaciela. Wystarczyło tylko dotknąć rany czarodziejskim ziarenkiem, a  sama się zagoiła. Lak wstał i podziękował przyjacielowi. To ziarenko miało jeszcze inna moc. Odstraszyło swoim zapachem nieprzyjaciół, którzy sami uciekli z pola bitwy. Już nigdy nie zagrozili planecie Granatobój. Wojna się skończyła. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
                                                                                              Maja Podjadek
 
                                                                      Chory granat
          Pewnego razu żył sobie granat. Był czerwono – brązowy i miał na imię Łukasz.
        Któregoś dnia zachorował. Tak po prostu wisiał sobie na granatowym drzewie i czekał, aż ktoś go zerwie. Niestety, za bardzo dojrzał, spadł na ziemię i poobijał się. Martwił się, że nikt go nie znajdzie i nie posmakuje jego pysznego soku, i nie popróbuje jego smacznych ziarenek, z których był taki dumny.
         Nagle zobaczył jakąś dziewczynkę idącą w jego stronę.  Zatrzymała się, przykucnęła i obejrzała owoc.
- Co ci się stało? – zapytała.
- Zachorowałem – oznajmił.
- Widać. Cały jesteś w plamkach. Pomóc ci jakoś? – zapytała.
- Możesz – odpowiedział.
- Dobrze. Wrócę za chwilę – powiedziała.
           Dziewczynka pobiegła do swojego domu i już po chwili wracała z małą torbą po zakupach.
- O już wróciłaś ! – krzyknął zachrypniętym głosem.
- Proszę, to dla ciebie – powiedziała.
           Dziewczynka dala mu łóżko dla lalek i małą kołderkę. Pomogła  Łukaszowi ułożyć się wygodnie. Teraz mógł spokojnie wyzdrowieć. Tak też się stało. Po kilku dniach był już całkiem zdrowy.
Co z nim się stało? Owoc to owoc. Dziewczynka zjadła jego smakowite ziarenka i wypiła pyszny soczek, który był tak czerwony, że przypominał krew. Już na zawsze byli razem.
                                                                                                             Mateusz Sadurski
W dniu 04.02.2020r. w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Czułczycach miała miejsce promocja książki, której autorami są nauczyciele i uczniowie tej szkoły. Rozwijanie twórczej aktywności w procesie wychowawczo – dydaktycznym szkoły to tytuł tej publikacji, nad którą prace trwały od maja 2019r.
                           Książka jest adresowana do różnych odbiorców. Nauczycieli języka polskiego mogą zainspirować różnorodne sytuacje dydaktyczne, w oparciu o które powstawały opowiadania twórcze, baśnie i utwory poetyckie uczniów. Dzieci i młodzież czytający utwory swoich rówieśników z pewnością zauważą, że pisanie nie jest takie trudne. Wystarczy „uruchomić” wyobraźnię! Rodzice, pochylający się nad tą książeczką, dojdą do przekonania, że ich dzieci mają olbrzymi potencjał, który trzeba rozwijać. I niepotrzebne  są „internetowe podpowiedzi”. Wystarczy rozmowa z dzieckiem i współpraca z nauczycielem, którego trzeba obdarzyć naprawdę dużym zaufaniem. Wtedy mały człowiek będzie mógł się rozwijać harmonijnie, bez stresu i z sukcesami, oczywiście na miarę swoich możliwości. 
                    Teksty uczniów w różnym wieku, od 9 – letnich do najstarszych  15 – letnich, są tego dowodem.
                  W tym niecodziennym spotkaniu uczestniczyła prof. dr hab. Krystyna Chałas, kierująca Katedrą Dydaktyki i Edukacji Szkolnej w Instytucie Pedagogiki KUL, która wręczała książki młodym autorom. Towarzyszyła jej współpracownica, dr Anna Badora. Wśród zaproszonych gości był również dyrektor Delegatury Kuratorium Oświaty w Chełmie – pan Arkadiusz Kwieciński i pani wizytator Eliza Orzeszko. Oczywiście, nie zabrakło wójta gminy Sawin – pana Dariusza Ćwira. Bardzo licznie zgromadzili się rodzice i rodziny uczniów – młodych autorów. Specjalnie, po odbiór książki, w której zostały zamieszczone jej utwory poetyckie  przyjechała była uczennica,  obecnie ucząca się w Norwegii – Klaudia Dyjach. Towarzyszyli jej rodzice i dziadkowie, bardzo dumni z  osiągnięć córki i wnuczki. 
              Zgormadzeni goście, rodzice mogli też poznać inne osiągnięcia uczniów, które zostały przedstawione w prezentacji multimedialnej, przygotowanej przez p. Magdalenę Mroczek. Znalazły się tam projekty historyczne, gry dydaktyczne z różnych przedmiotów, a także doświadczenia chemiczne, przyrodnicze przygotowywane przez uczniów pod kierunkiem nauczycieli w ramach innowacji „Edukatorium”.
p.  Anna Kuryluk
 





























     Po ciężkiej pracy w I semestrze nauki uczniowie zasłużyli na odpoczynek oraz dobrą rozrywkę w postaci zabawy karnawałowej, która odbyła się w naszej szkole 30 stycznia 2020r.

     Tego dnia dzieciom towarzyszyło wiele emocji i wrażeń. Sala gimnastyczna wyglądała inaczej niż na co dzień, zamieniła się w prawdziwą salę balową. Udekorowana kolorowymi balonami zachęcała do szampańskiej zabawy - najpierw młodszych uczniów klas „ 0”-IV, a po południu starszych uczniów klas IV-VIII.
      Jak na karnawał przystało nie zabrakło kostiumów, w które były przebrane najmłodsze dzieci.
Wszyscy bawili się znakomicie przy największych muzycznych przebojach. Humor dopisywał zarówno dzieciom, wychowawcom jak i rodzicom. Dorośli bawili się wspólnie z dziećmi. Były zabawy, konkursy, pokazy taneczne, korowody, kółeczka i tańce w parach.
Dzieci z Oddziału Przedszkolnego przedstawiły inscenizację Pt. „ Bracia miesiące”.
Rodzice uczniów przygotowali dla wszystkich uczestników słodki poczęstunek.
Uśmiechy i wypieki na twarzach dzieci potwierdziły, że zabawa choinkowa była udana. Wszyscy byli zmęczeni tańcami, ale zadowoleni.
Zabawę przygotował Samorząd Uczniowski z opiekunami oraz wychowawca klasy „0”.

 

p. Elżbieta Mędykowska-Chrząstek
p. Alicj Staszewska-Rudnicka















Go to top