Drukuj
Odsłony: 134


    

 Teksty uczniów powstały z okazji 100 – lecia urodzin Świętego Jana Pawła II. Zostały utrzymane w konwencji snu, ponieważ wtedy wszystko jest możliwe. Postać Papieża Polaka oddala się powoli od dzieci 9 – letnich. Pamiętają o naszym Świętym dzięki szkole, lekcjom religii i dzięki starszemu pokoleniu – rodzicom i dziadkom, którzy mieli możliwość brania udziału w spotkaniach z Ojcem Świętym.

Anna Kuryluk

Spotkanie z Ojcem Świętym

Pewnego razu byłam bardzo senna. Pomyślałam, że położę się na chwilę. Od razu zasnęłam. Nagle zrobiło się bardzo jasno. Szłam po mięciutkich puszystych chmurach. Było cudownie. Patrzę! Jestem w górach! Idę kamienną ścieżką, podziwiam widoki. Ktoś idzie w moją stronę. Lekko się przestraszyłam, a ten ktoś mówi:

- Nie bój się mnie. Jestem Janem Pawłem II. Papieżem Polakiem. Zabiorę cię w pewne miejsce.

Przestałam się bać, nawet nie czułam żadnej tremy. Po prostu wzięłam Go za rękę i poszłam z nim. Po drodze pokazał mi chatę, w której mieszkał, później weszliśmy do kościoła, pomodliliśmy się. Byłam podekscytowana tym spotkaniem, a Ojciec Święty prawie nie zwracał na mnie uwagi. Myślami był gdzieś indziej. W pewnym momencie powiedział:

- Do następnego razu.

Zdziwiłam się. W tym momencie otworzyłam oczy. Zrozumiałam, że to był tylko sen. Opowiedziałam go moim rodzicom i wszystkim kolegom i koleżankom z klasy, którzy mi chyba zazdrościli. Nie mogłam się doczekać kolejnej nocy. Z wrażenia nie mogłam usnąć. Wreszcie udało się. Znowu zobaczyłam naszego papieża. Był uśmiechnięty i zażartował:

- Chyba ci się spodobało? Jesteś tu kolejny raz.

- Bardzo. Czy mogę tu przyprowadzić moją rodzinę?

- To tylko twój sen. To nie dzieje się naprawdę – powiedział.

Obudziłam się. Już wiedziałam, że to tylko sen, ale dzięki temu zrozumiałam, jak bardzo ważnym w naszym życiu jest Jan Paweł II.

Julia Sadurska


 

Święty

 Był to zwykły jesienny wieczór. Poczułem się bardzo zmęczony, więc położyłem się spać. Przytuliłem się do poduszki i ….. znalazłem się w niesamowitej krainie. Po prostu takiej, jaką można zobaczyć w jakimś filmie przyrodniczym. Widziałem dzikie zwierzęta: lwy, tygrysy i wiele innych, których nie znałem oraz bardzo dużo kolorowych ptaków. Dookoła otaczała mnie bujna i bardzo piękna roślinność. Z zapartym tchem obserwowałem tę krainę.

Gdzie ja jestem?” – szepnąłem do siebie i zaraz odpowiedziałem sobie – „Chyba w jakiejś nieznanej krainie!”

Było tam bardzo gorąco. Zauważyłem też, że jest mnóstwo piachu i rosną wysokie trawy. Zacząłem ostrożnie poruszać się, ale nie widziałem nikogo.

- Halo! Czy ktoś mnie słyszy? – krzyczałem, ale nikt mi nie odpowiadał.

Poszedłem więc dalej i zauważyłem jakąś wioskę. Stały tam malutkie chatki pokryte słomianymi dachami. Między nimi przemieszczali się ciemnoskórzy ludzie. Nagle zobaczyłem cały tłum! Z boku stał biały człowiek. Dosłownie! Miał skórę taką jak ja i białą długą szatę.

- Kim pan jest? – zapytałem ze zdziwieniem.

- Jestem misjonarzem mój drogi chłopcze – cicho odpowiedział nieznajomy mężczyzna.

- A wiesz ojcze, gdzie jesteśmy? – dopytywałem dalej, ale wcale nie czułem strachu. To było takie niesamowite. Ucieszyłem się, że misjonarz mówi po polsku.

- Jesteśmy w Afryce. Przyjechałem tu razem z papieżem Janem Pawłem II.

- Co?! Tutaj jest Papież Polak? Może mnie ojciec do niego zaprowadzić?

- Oczywiście – zgodził się misjonarz.

Długo przedzieraliśmy się przez tłum.

- To tutaj – powiedział mój przewodnik – muszę cię tutaj zostawić. Mam nadzieję, że sobie poradzisz – uśmiechnął się tajemniczo. – Muszę wracać.

Podszedłem do Ojca Świętego, który rozmawiał swobodnie z czarnoskórymi i zapytałem:

- Ojcze, czy mnie pobłogosławisz?

- Oczywiście, dziecko – odpowiedział z uśmiechem i nakreślił na moim czole znak krzyża. Przytulił mnie mocno.

Przez cały czas myślałem, dlaczego tak łatwo dostać się do Papieża, przecież w Polsce zawsze było mnóstwo ochrony i nikt nie mógł się do Niego dostać. Gdy Ojciec święty mnie pobłogosławił, odwróciłem się i zobaczyłem anioła. To był chyba mój Anioł Stróż. Niestety, nie nacieszyłem się zbyt długo Afryką, ponieważ mama mnie zbudziła i kazała zbierać się do szkoły. Mimo tego opowiedziałem jej, jaki miałem cudowny sen.

Czuję uścisk naszego Świętego cały czas i widzę ten dobry uśmiech na jego twarzy. Czuję , że jest ze mną i w dzień, i w nocy.

Bartek Kowalczyk


 

Niezwykły sen

Pewnego razu, kiedy wróciłem z treningu, byłem tak zmęczony, że od razu usnąłem. We śnie zobaczyłem jakieś małe miasteczko i wielkie pola i lasy. Usłyszałem płacz dziecka dochodzący z jakiegoś domu. Zobaczyłem czterolatka, do którego wołano: „Karol”.

Nagle znalazłem się w jakiejś szkole przed drzwiami z tabliczką „Klasa siódma”. Wszedłem tam i usłyszałem ten sam głos, co poprzednio: „Karol Wojtyła dostał szóstkę z religii”. Wtedy uświadomiłem sobie, że to przecież Jan Paweł II.

Po chwili już byłem w Watykanie. Widziałem tłumy ludzi, którzy wiwatowali, bo wybrano nowego papieża. To był nasz papież Polak! Jan Paweł II. Cieszyłem się, że mogę Go zobaczyć. Z okna nowy papież podziękował wszystkim i udał się do swojego pałacu.

I znowu znalazłem się w innym miejscu, i w innym czasie. Były to najpierw góry, później jeziora. Karol Wojtyła wędrował tam ze studentami, a później pływał z nimi kajakami.

Minęła chwilka i zmieniło się otoczenie. Teraz byłem w kościele, a Jan Paweł II odprawiał Mszę Świętą. Bardzo pięknie mówił do ludzi. O miłości i przebaczeniu.

Ten obrazek się ściemnił i pojawił nowy. Tym razem znalazłem się w Gdańsku. Trwało tam spotkanie z młodzieżą. Przemawiał Jan Paweł II.

Po chwili byłem w niebie. Dookoła było tak pięknie. Wtedy zobaczyłem, jak Jan Paweł II tam wchodzi.

W tym momencie obudziłem się i od razu zacząłem modlić się do Jana Pawła II. Od tej chwili zawsze modlę się do Niego.

Daniel Styk


 

Spotkanie z Janem Pawłem II

Pewnej nocy poszedłem do łóżka i zasnąłem. Od razu ujrzałem piękne góry, a na szlaku Jana Pawła II. Od razu do niego podbiegłem , a On zapytał:

- Co się stało?

Nie mogłem uwierzyć, że On do mnie przemówił i odpowiedziałem:

- Nic, Ojcze święty. Czy mogę się przyłączyć?

Nic nie odpowiedział, tylko mnie przytulił. Wędrowaliśmy i rozmawialiśmy o różnych sprawach. Tak dużo ich było, ale najbardziej interesująca była historia Jego życia. Mówił, że wcześnie stracił swoją mamę, a później starszego brata i został sam z tatą. Lubił grać w piłkę i kiedy był mały, też był urwisem tak, jak ja teraz. Nie mogłem się powstrzymać od pytania:

- Ojcze święty, co lubiłeś robić, jak byłeś mały?

- Już ci mówiłem. Lubiłem grać w piłkę. Byłem trochę leniwy, nie chciało mi się schodzić po mleko na dół, dlatego wciągałem je sznurkiem na górę – roześmiał się. – Teraz zabiorę cię na małą wycieczkę po Watykanie.

Zamknąłem oczy, mocno ścisnąłem Jego rękę i znalazłem się w pięknym pomieszczeniu. Siedziałem z moim niezwykłym Przyjacielem przy stole. Właśnie jakaś zakonnica przyniosła mu posiłek. Ojciec święty poczęstował też i mnie. Później Jan Paweł II oprowadził mnie po Watykanie i pokazał mi też swoje prywatne pokoje, które były bardzo skromne.

Po pewnym czasie zrozumiałem, że czas się pożegnać i wrócić do rodziny. Obudziłem się. Leżałem w swoim łóżku, a mama pochylała się nade mną. To był tylko sen! Ale jaki piękny!

Szymon Cichosz


 

Spotkanie z Janem Pawłem II

Pewnego razu strasznie źle się czułem. Położyłem się spać. Nagle znalazłem się w cudownej krainie. Chodziłem zaciekawiony, a tu nagle przede mną zjawił się Jan Paweł II, nasz Święty. Znałem Go z lekcji religii i opowieści mojej mamy.

- Chłopcze, co cię tu sprowadza? – zapytał.

- Właściwie to nie wiem. Po prostu znalazłem się tutaj w jakiś sposób – odpowiedziałem lekko przestraszony.

- Więc przybyłeś tu w niewytłumaczony sposób? – dopytywał dalej Jan Paweł II.

- Tak – odpowiedziałem.

Dowiedziałem się od niego, że kocha dzieci, dlatego też rozmawiałem z nim jak z najlepszym przyjacielem. Dużo opowiadał mi o sobie. Dowiedziałem się, że bardzo cierpiał, gdy umarła jego mama, brat, a później tata. Powiedział, że w takich ciężkich chwilach po prostu więcej się modlił i wtedy czuł wielką moc. Mówił, że gdy miał tyle lat co ja, to lubił grać w piłkę i spotykać się z kolegami. Powiedział, że to bardzo ważne, żeby mieć prawdziwych przyjaciół, bo oni zawsze będą ze mną w trudnych chwilach. Zabrał mnie ze sobą na Mszę świętą. Było tak lekko i cudownie!

Nagle obudziłem się w swoim pokoju. Trzeba było zbierać się do szkoły.

Patryk Kowalczuk


 

W niebie

Byłam w swoim łóżku. Otworzyłam oczy i ujrzałam jasność. Słyszałam śpiewające głosy zlewające się z moim. Wstałam, weszłam do salonu. Wszystko było białe. Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać. Szukałam swojej rodziny, bałam się i nie wiedziałam, co robić. Płacząc wyszłam na dwór. Przed moimi oczami pojawiła się znajoma twarz, a za nią cudowne istoty ze skrzydłami.

- Kim jesteś? Gdzie moja rodzina? – spytałam.

- Jestem Jan Paweł II, a twoja rodzina jest na ziemi.

- To znaczy, że jestem w niebie?

- Tak!

- Czy mogłabym zobaczyć moich rodziców?

- Owszem! Złap mnie za rękę!

Chwyciłam mocno jego dłoń i zapytałam:

- Co dalej?

- Zamknij oczy i otwórz je dopiero wtedy, gdy ci powiem.

- Dobrze! – odpowiedziałam i po chwili na jego znak otworzyłam oczy.

Zobaczyłam moich rodziców i brata. Wszyscy płakali przy czyimś grobie.

- Co to za grób? – zapytałam zaskoczona.

- Twój! – odpowiedział cicho mój przewodnik.

- Mamo! Tato! Filip!– krzyczałam najgłośniej, jak umiałam.

- Oni cię nie słyszą – odpowiedział. – Złap mnie za rękę mocno i zamknij oczy – dodał.

Posłusznie robiłam, co mi kazał. Po chwili byliśmy znowu w górze. Jan Paweł II zaprowadził mnie do Jezusa. Papież rozmawiał z nim, a ja tymczasem stałam obok. Za mną było wiele innych płaczących za rodziną dzieci. Zapytałam jakiejś dziewczynki:

- Tęsknisz za rodzicami?

- Jasne! I to jak! – odpowiedziała.

- Też obudziłaś się we własnym domu?

- Tak. Wszędzie było jasno i śpiewały te istoty ze skrzydłami.

- To tak samo jak ja.

Jan Paweł II zakończył swoją rozmowę i powiedział mi, że zostanę z nim aż do przybycia mojej rodziny. W tym momencie usłyszałam głosy mamy i Filipa:

- Oliwia wstawaj! Co się stało?

Nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Zobaczyłam mojego psa. Nie był brązowy tylko biały. Usłyszałam głos taty:

- Jedziemy do szpitala!

Zaczęło mi się kręcić w głowie. Upadłam. Usłyszałam jeszcze głos Jana Pawła II:

- Spotkamy się innym razem!

Obudziłam się w szpitalu przy rodzicach. Zobaczyłam w oknie twarz Jana Pawła II, który mi wesoło machał.

Oliwia Krawiec


 

Sen i dalekie góry

Pewnego dnia przyszłam ze szkoły bardzo zmęczona. Położyłam się na łóżku i nawet nie wiedziałam, kiedy usnęłam.

Poczułam, że coś przenosi mnie do innego świata. Otworzyłam oczy i zobaczyłam góry. W oddali widać było małą, czarną, poruszającą się kropkę. Poszłam w stronę tej kropki. Byłam coraz bliżej, a gdy znalazłam się wystarczająco blisko, rozpoznałam Jana Pawła II. Byłam bardzo zdziwiona tym spotkaniem.

- Skąd się tu wziąłeś Ojcze Święty? – nieśmiało zapytałam, bo oprócz nas nikogo tam nie było.

- W 2005 roku zasnąłem i już się nie obudziłem – odpowiedział z uśmiechem.

Byłam przerażona! Ale to była świetna okazja, aby dopytać o różne sprawy, przecież znam Go tylko z opowieści dorosłych.

- Ojcze święty! Chciałbyś wrócić na ziemię? – zapytałam.

- Nie, dziecko. Mój czas się skończył. Podoba mi się tutaj – odpowiedział.

Poszliśmy na spacer. Papież opowiadał mi śmieszne historie ze swojego dzieciństwa. W końcu odważyłam się zapytać, czy ja też zostanę w tym świecie.

- Chyba nie, dziecko. Twój czas jeszcze nie nadszedł – odpowiedział.

Zbliżał się wieczór. Ojciec święty zaprosił mnie do swego domu. Mogłam tam przenocować. Szybko położyłam się do łóżka, bo poczułam się bardzo zmęczona. Gdy tylko zamknęłam oczy, znowu się gdzieś przeniosłam. Znalazłam się w domu. Pobiegłam do mamy i wszystko jej opowiedziałam. Oczywiście, nie uwierzyła. Od tamtej pory zaczęłam interesować się życiem Jana Pawła II. Znalazłam dużo informacji o nim. W szkole odbył się konkurs o Janie Pawle II. Wzięłam w nim udział i zajęłam pierwsze miejsce. Rodzice byli ze mnie bardzo dumni.

Klaudia Staszak


 

Afryka i Jan Paweł II

Pewnego słonecznego dnia siedziałam na kocu, pod rozłożystą lipą. Wiał leciutki wiaterek, było bardzo przyjemnie. Myślałam o różnych sprawach i osobach.

Nagle przed moimi oczami pojawił się Jan Paweł II. Nie był papieżem, tylko zwykłym misjonarzem. Znałam go z lekcji religii, z opowieści dorosłych, dlatego od razu go rozpoznałam. Zdziwiłam się tylko, że nie ma ochrony, nikt mu nie towarzyszy, że jest w tym obcym świecie zupełnie sam.

Misjonarz pomagał pewnej rodzinie. Gospodyni uczyła go, jak nosić wodę na głowie. Dzieci ubrane były w porwane brudne ubrania, nie umiały pisać, ani czytać. On postanowił, że będzie je uczył. Nie było to takie łatwe, ponieważ one nigdy nie chodziły do szkoły i nie miały warunków do nauki. Chłopiec miał na imię Bilbo, a jego siostra Demi. Bilbo miał osiem lat, był ciemnoskóry i ciemnowłosy, uwielbiał pomagać mamie. Zaś Demi miała jedenaście lat. Wychowywała ich mama. W ubogim domku pokrytym sianem mieszkała jeszcze osiemdziesięcioletnia babcia Kali. Starsza pani nauczyła misjonarza szycia ubrań. On szybko nauczył się tej sztuki i uszył nowe ubrania dla całej rodziny. Mama Bilba i Demi bardzo się wzruszyła tym, że obcy człowiek tak pomaga jej rodzinie.

Niestety, misjonarz musiał się pożegnać z tą sympatyczną rodziną, która przygotowała dla niego specjalny poczęstunek.

Nagle usłyszałam głos mojej mamy, która wołała mnie na obiad. I tak zakończyło się moje spotkanie z Ojcem świętym, który do tego się nie przyznał i pracował, jak zwykły człowiek.

Ada Kruk