Zobacz stronę Gminy SawinZobacz stronę Gminy Sawin

 


     Tym razem do zbudowania nowej sytuacji dydaktycznej posłużyły figurki aniołów. Wśród nich znalazły się aniołki drewniane, gipsowe, porcelanowe, różnej wielkości. Uczniowie zauważyli, że jedne są uśmiechnięte, inne zamyślone, smutne. Zostały ustawione na ławce, a uczniowie dobudowali swoje elementy. Wśród aniołków znalazł się też duży pluszowy miś, wiewiórka z orzeszkiem w pyszczku oraz ogromny drewniany ptak. Przed jednym z aniołków stanęła miniaturowa wyścigówka z klocków lego.

     Założenia były takie, że powstaną teksty o aniołkach, ale uczniowska wyobraźnia poszybowała w różnych kierunkach. Cóż, twórcy mają prawo!

 

Ogromna przyjaźń

Aniołowice, to miasto głęboko w chmurach, ukryte przed ludźmi, w którym mieszkają przede wszystkim anioły. Płaski to ich wódz. Jak imię wskazuje, anioł jest płaski, ale za to bardzo szeroki, ma bardzo małe skrzydełka, które ledwo unoszą go w powietrzu. Jego najlepszym przyjacielem jest Dziobak, ptaszek bardzo gruby i duży, który ma żółte pióra w czarne paski. Żyje tam także złośliwy Wiewiór, który chce skłócić Dziobaka z Płaskim.

Pewnego dnia Płaski z Dziobakiem wybrali się na aniołowy plac zabaw. Ten plac zabaw był niesamowity, ponieważ wszystko było zbudowane z chmur. Na przykład zjeżdżalnia, karuzela, czy domek na chmurkowym drzewie. Była tam też huśtawka z chmur oraz wiele innych atrakcji. Między aniołkami chodził kolorowy klown, który rozbawiał wszystkich. Można było też poczęstować się watą cukrową, przysmakiem wszystkich aniołów.

Nagle zabawę przerwało pojawienie się dziwnej chodzącej lodziarni, która niby przypadkowo stanęła naprzeciwko Płaskiego i Dziobaka.

- Dziobak, masz ochotę na lody? – zapytał Płaski.

- Oczywiście!

- A jaki chcesz smak?

- Czekoladowy.

- Ok, to idę kupić.

Niestety, przyjaciele nie wiedzieli, że w tej lodziarni pracuje złośliwy Wiewiór, który będzie próbował ich znowu skłócić.

- Poproszę lody – powiedział Płaski.

- Jakie smaki?

- Waniliowy i czekoladowy, ale proszę też trzy gałki czekoladowych dla mojego kumpla.

- Czy nie sądzisz, że kolega wymaże cię takimi lodami? – zaśmiał się Wiewiór.

- Czemu mam tak sądzić?

- Bo ten ptak chce się ciebie pozbyć. Ma nowego kumpla i chcą rządzić w Aniołowicach – Wiewiór kłamał jak z nut.

Oburzony Płaski podszedł do Dziobaka i wymazał go lodami.

- Aaaa! Co ty robisz?

- To za to, że chciałeś mnie wykorzystać! Jesteś po prostu okropny!

- Ale ja nie wiem, o co ci chodzi?!

- Przecież mówię jasno i wyraźnie, że chciałeś mnie oszukać!

- Kto ci takich bzdur naopowiadał?!

- Wiewiór!

- Wiewiór, ten złośliwy Wiewiór? On ci kłamstw naopowiadał, bo chce nas skłócić!

- Na pewno! Uważaj, bo ci uwierzę! – Płaski nadal się denerwował.

- To nie słyszałeś, co było napisane w gazecie? On jest samotny i zazdrości wszystkim, którzy mają przyjaciół.

- Naprawdę? Nic nie wiedziałem. Przepraszam – Płaski zastanowił się chwilkę i nieśmiało uścisnął przyjaciela.

- Dobra, nic się nie stało. Chodźmy stąd i lepiej nie zbliżajmy się do niego.

- Masz rację. Jeszcze raz przepraszam.

Przyjaciele stracili apetyt na lody i więcej nie zbliżali się do Wiewióra, któremu został tylko orzeszek do zabawy. A przecież wiadomo, że żaden orzech nie zastąpi przyjaciół.

Bartosz Kowalczyk

 

Przygody misia i wiewiórki

Dawno temu w wielkim lesie żył sobie miś i wiewiórka, którzy byli najlepszymi przyjaciółmi. Któregoś razu byli bardzo głodni i szukali jedzenia. Zauważyli na drzewie gniazdo i pomyśleli, że w nim na pewno są jajka. Wiewiórka wspięła się na drzewo i zabrała jajka pewnego groźnego ptaka Dudka, który bardzo się rozzłościł, gdy to zobaczył. Chwycił wiewiórkę w dziób i poleciał daleko, nie wiadomo, gdzie.

Miś w tym czasie spytał anioła stróża, co robić.

- Wejdź n a magiczny samochód! – odpowiedział anioł o imieniu Asia. W tym czasie pojawił się przed nim samochód. Wsiadł do niego. Wtedy znalazł się w niebie.

- Gdzie może być wiewiórka? – spytał anioła, który go nie odstępował.

- Czy to ta w górze, która krzyczy: „Mam jajka?”

- Tak, to ta wiewiórka!

- Musimy złapać Dudka i wystraszona wiewiórkę – powiedziały anioły.

Dudek uciekał od aniołów, które go goniły. Wtedy Asia wpadła na pewien sposób:

- Oddajmy jajka za wiewiórkę!

- Hej! Ptaszku! Czy nie wolałbyś swoje jajeczka od wiewiórki? – krzyczał aniołek Zuzia.

Ptak usłyszał te słowa i usiadł na chmurce. Poczekał na aniołki, które zatrzymały się obok niego.

- Oczywiście. Zawsze chciałem tylko swoje jajka. Wiewiórka nie jest mi potrzebna!

Zostawił wystraszoną wiewiórkę na chmurce, skąd zabrały ją aniołki i zaniosły do lasu. Czekał na nią uszczęśliwiony miś, że odzyskał przyjaciela. Odtąd wszyscy żyli szczęśliwi w tym niezwykłym lesie.

Oliwia Krawiec

 

Anioły i wiewiór

Dawno temu, na puszystej chmurce żyły sobie anioły. Rozmyślały, jak uniknąć kłopotów, ponieważ zbyt blisko był ocean. Najmniejszy aniołek głośno płakał, ponieważ dudek zaatakował niebo. Ptak przyleciał do nieba z czerwonej chmurki. Aniołki nie bały się jej, ale oceanu, bo mógł zalać niebo, a wtedy straciłyby moc latania. Nagle, nie wiadomo skąd zjawił się wiewiór.

- Widziałyście mój orzeszek? – zapytał wesoło.

- Nie – odpowiedział najstarszy z aniołów.

- Więc pójdę szukać na czerwoną chmurkę – powiedział .

Na czerwonej chmurce żył sobie diabeł. Do niego właśnie udał się wiewiór. Anioły w tym czasie próbowały przepędzić dudka, aby nie atakował nieba.

Gdy skończyły, wszyscy zapytali: „Gdzie ten wiewiór?”

Kiedy oni go szukali, wiewiór już był na czerwonej chmurce i głośno pytał:

- Czy ktoś widział mój orzeszek?

- Nie, głupcze! – odpowiedział diabeł, któremu wcale nie zależało na towarzystwie wiewióra.

I wiewiór znów wrócił do nieba.

- Gdzie byłeś? – wypytywały go anioły.

- Na czerwonej chmurce – odpowiedział spokojnie wiewiór.

- Cooo?! – krzyknął najstarszy anioł – nie można tam chodzić!

- Czemu? – zapytał wiewiór udając, że nic się nie stało.

- Bo tam jest diabeł – powiedział najstarszy anioł.

- Lepiej nam pomóż wyżej przesunąć chmurę – powiedział mały aniołek. – O, tu jest twój orzech! – dodał.

Wiewiór odzyskał swój orzeszek i zjechał zjeżdżalnią do boga orzeszków. Było mu tam dobrze. Aniołki miały już bezpieczny dom i nie musiały martwić się o przyszłość.

Szymon Cichosz

 

Nowy mieszkaniec

Dawno temu, przy ul. Chmurkowej, w ogromnej chmurze wszystkie dni były wesołe i radosne. Ten dzień był inny niż zwykle, ponieważ trzy aniołki latały wokół ulicy i szukały tych, którzy potrzebują pomocy. Od niedawna mieszkała tam też wiewiórka i ogromny ptak. Aniołki zaprzyjaźniły się z nimi.

Tego dnia do miasta przybył miś Staś, ponieważ na wsi mu się nie podobało i chciał tutaj zamieszkać. Zapytał:

- Czy mogę się tu osiedlić?

- Tak – odpowiedziała wiewiórka.

Wtedy usłyszał to ptak i odparł:

- Nie. Ten stwór nie może tu zamieszkać.

Jeden aniołek usłyszał te słowa i powiedział:

- Ptaszku, nieładnie tak!

I zaczęła się awantura. Wszyscy zaczęli się kłócić i denerwować. Wtedy drugi aniołek załagodził sprawę:

- Dosyć!

Wszyscy zamilkli.

- Jeśli będziecie się kłócić, to nikt nie będzie miał nic do powiedzenia! – dokończył.

Zaczęło się wtedy głosowanie. Jeśli ktoś chciał, żeby miś został, to podnosił rękę w górę. Jeśli nie, to nie podnosił ręki w ogóle. Wszyscy podnieśli ręce, tylko ptak, zły ptak nie chciał podnieść jej podnieść. Dlatego też nie miał przyjaciół. Jednak po dwóch godzinach mieszkańcy przekonali ptaka, aby miś mógł się wprowadzić. Ptak powiedział:

- Zgoda, ale i tak nie polubię go.

- Na pewno? – spytał aniołek.

- Na pewno! – odpowiedział ptak.

Ptak dotrzymywał słowa i nie rozmawiał z nowym mieszkańcem. Miś zapraszał go do siebie, ale bezskutecznie. Lecz w końcu to się zmieniło. Po kilku dniach miś i ptak zostali najlepszymi przyjaciółmi na zawsze i wszystko razem robili, ponieważ aniołek posypał ptaka magicznym proszkiem. I tak zostali przyjaciółmi.

Patryk Kowalczuk

 

Ochrona wiewiórki

Dawno temu, w chmurach nad dżunglą żyły anioły. Miały za zadanie chronić wiewiórkę, która zawsze wpadała w kłopoty. Anioły wysłały ptaka Dudka, żeby miał oko na wiewiórkę.

- Kra, kra – krzyczał Dudek.

- Co zrobiła tym razem wiewiórka? – spytał go anioł.

- Zaplątała się w lianach – odpowiedział – bo goniła za orzechem.

Anioły odplątały wiewiórkę i miały dość tego, że cały czas wpada w kłopoty. Miały plan. Kiedy nastał ranek, anioły zbudowały czapkę, która udawała głowę misia. Miała ona chronić wiewiórkę przed zagrożeniem. Chciały już odlecieć, gdy usłyszały krakanie Dudka:

- Wiewiórka utknęła na drzewie.

- Nie umie zejść z drzewa? – zapytały.

- Spadł jej orzech, bez którego nie może się wspinać.

Anioły poleciały zdjąć wiewiórkę i nałoży

jej czapkę. Kolejnego dnia usłyszały krzyki:

- Pomocy!

Wyjrzały przez okno, a tam wiewiórka bez czapki. Tym razem uciekała przed papugami, które goniły ją, bo rzucała w ich gniazdko orzechem.

- Dlaczego ona nie ma czapki? – spytał anioł.

- Chyba papugi ją podziobały.

I anioły znowu pofrunęły ją ratować. A rozzłoszczone papugi namówiły inne i obrzucały ich ziarenkami.

Anioły, gdy się dowiedziały, że wiewiórka zniszczyła im gniazdko, postanowiły to naprawić. Szukały patyczków i listków. W duże liście nabierały błota, by wszystko posklejać. W końcu udało im się odbudować gniazdko. Wiewiórka po tej przygodzie z papugami wyprowadziła się z dżungli na lodowiec, gdzie orzech zamarzł, a ona ciągle go szukała.

Dawid Grad

 

W anielskim niebie

Dawno, dawno temu w Aniołowie, które znajdowało się wśród chmur, żyły sobie dzieci Ola i Anna. Bawiły się z aniołkami Antkiem i Frankiem. Mieszkał tam też potulny miś, który wszystkich kochał.

Nagle zjawiła się tam wiewiórka, która goniła swój orzeszek. Chciała go złapać, ale wskoczył na Dudka.

- Oj, co tak boli – krzyknął Dudek.

- Przepraszam – powiedziała wiewiórka.

Dudek poszedł do misia i opowiedział, co się stało. Zakłopotana wiewiórka zobaczyła dzieci, więc do nich pobiegła. Zastała tam płaczącego aniołka Antka, który miał właśnie urodziny. Biedaczek płakał nad zabawką, zepsutą przez Franka.

- Franek zepsuł mi autko – poskarżył się Antek.

Ale wiewiórka tego nie słyszała, bo dalej goniła orzeszek. Wpadła na chmurkę, a kiedy się ocknęła, to była już w domu misia.

- Co się stało misiu? – zapytała wiewiórka.

- Wpadłaś najpierw na Dudka, później na dzieci, a teraz do mojego domu! Co ty sobie myślisz? – miś próbował ją zatrzymać, ale go ominęła i poskakała dalej za orzeszkiem. Co się później działo, strach pomyśleć. Wpadła do jakiejś dziury, wybiegła i wskoczyła na dziewczynki Olę i Annę.

- Ale słodka wiewiórka – powiedziała Ola.

Wiewiórka krzyczała: „ratunku!”, chociaż nikt nie chciał jej zrobić krzywdy. Misio już nawet nie próbował niczego wyjaśniać. Dzieci tylko przestraszyły się i uciekły.

- Co z ciebie wyrośnie! – powiedział misio do wiewiórki, która wreszcie zatrzymała się na moment.

Wtedy Dudek przyszedł go pocieszyć, a wiewiórka wreszcie uspokoiła się. Nie wiadomo, dlaczego tak szalała. Podobno to były jakieś czary, ale któż to wie? Najważniejsze, że wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Maja Podjadek

 

Kraina w niebie

W pewnej chmurce, przy ulicy Powstania Aniołów mieszkała rodzina aniołów – trzy duże, dwa małe. Były ubrane w białe szaty.

Któregoś dnia duży anioł, który na imię miał Ignacy, kupił bardzo szybki samochód. Cała rodzina jeździła nim do centrum handlowego, żeby kupować potrzebne rzeczy. Później anioły odwiedziły ogromny park wodny i świetnie się bawiły.

Pewnego dnia usłyszały syreny, które wyły w całym mieście i zauważyły też wielkiego misia, Misiazikę.

- Zniszczę wasze miasto! Ha ha ha! – głośno krzyczał miś. I zniszczył budynek przedszkolny.

- Nie! – protestował anioł Ignacy, ale nic to nie dało.

Nagle anioł sobie przypomniał, że jego stary przyjaciel Wiewiór mieszka niedaleko. Zadzwonił do niego. Wiewiór był wielki, wziął ze sobą swój orzeszek.

- Kto nam zagraża? – zapytał, gdy tylko zobaczył anioła.

- Tamten miś – odpowiedział Ignacy.

Wiewiór zaatakował misia i wyrzucił go z chmurki do morza. Wszystkie anioły cieszyły się. Wsiadły do samochodu i pojechały na piknik, żeby odpocząć po tym wydarzeniu. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Daniel Styk

 

Kraina Aniołów.

Dawno temu, na małej chmurce była Kraina Aniołów. Mieszkały tam dwa małe i trzy duże anioły.

Pewnego razu, niespodziewanie zjawił się tam miś. Rozejrzał się dookoła i zapytał:

- Czy macie trochę miodu?

- Mamy – odpowiedziały anioły i zaprosiły go na poczęstunek. Miś poszedł z nimi, a wtedy zjawił się inny niespodziewany gość. Był to wiewiór.

- Czy widziałeś mój orzech? – zapytał jednego anioła.

- Nie widziałem - odpowiedział i odleciał, bo przecież anioły umieją fruwać.

Wiewiór pokręcił się tu i tam, wszystkich wypytywał o swój orzech, ale nikt go nie widział, bo nawet nie wiedział, jak ten orzech wygląda. Usiadł obok misia i smutno patrzył przed siebie. Wtedy pojawił się następny gość. Był to taki ptak, dudek.

- Macie trochę ziaren? – zwrócił się do aniołów.

- Tak, mamy, prosimy, częstuj się – zapraszały gościa.

Dudek rozsiadł się wygodnie i zabrał do poczęstunku. Wtedy spod skrzydła wypadł mu … orzeszek. Zobaczył to wiewiór. Zwinnie skoczył i już w łapkach trzymał swój skarb, który czule przytulił. Rozśmieszyło to misia. Zapomniał o miodzie i zaśmiał się głośno. Wszystkim zrobiło się wesoło. Każdy znalazł tu to, czego szukał. Aniołki zgodziły się, żeby niespodziewani goście zamieszkali w ich krainie. Do tej pory wszyscy żyją tam w zgodzie i szczęściu.

Mateusz Sadurski

 

Go to top